RSS
 

Siewca

12 kwi

Postanowiłem to tu umieścić. Genialny, poruszający tekst piosenki. Prawie bez komentarza, ale polecam wszystkim. Pierwszy od nie wiem ilu lat tekst piosenki mający treść i sens i przesłanie. Tego typu piosenki myślałem, że już wymarły.

ZEUS – Siewca
„Chyba nie byłem nigdy za dobry dla siebie.
Tyle razy wymierzałem sobie cios.
Każdy ranek jak zawody w K1.
I tylko zadający rany to pros
Bardzo długo do mnie szło zrozumienie,
A potem parę razy je mijałem o włos.
Aż pewnego dnia wreszcie pierwszy element
Trafił na swoje miejsce i zbudził to coś – świadomość.
Nie jesteśmy tylko zbitką tkanek.
Zobacz sam, jak to wszystko zgrane.
Czasem brak perspektywy nam,
Ale na bank to nie tylko przypadek.
Głęboko w sobie zakopaną mamy tę prawdę o sobie samych,
Zapomnianą aż tak, że nie dowierzamy.
Kiedy jawi się nam przed oczami,
Więc każdego dnia wolimy stawiać na materializm.
I gonimy latami tak za zmianami
Przekonani, że znajdziemy siebie gdzieś za zakrętem.
A wystarczy parę chwil sobie dać,
Żeby zdać sobie sprawę z tego, co w nas niezmienne.
Jakiś element nas, gdy wrastamy w materię
Budzi w nas gniew,
Bo podświadomie każdy z nas wie, że jesteśmy jak wiatr,
Który wieje gdzieś wysoko ponad koronami drzew.
Tyle rzeczy w nas pompuje zwątpienie tak głośno,
A krew pompuje tlen tak cicho.
Że ciężko nam uwierzyć w to,
Że największy skarb dostajemy za friko.
Może zrozumiesz to wszystko już dziś,
Może jutro i może przyjdzie to z trudem,
Ale gdy już odkryjesz swą naturę,
Pisz mail, zbij mi pięć, mówiąc: “Jestem cudem!”.

(Ref.)
Ja jestem siewcą!
Dobrzy ludzie ze mną dobre ziarno idą siać.
Rzucamy je w ciemność,
Mając pewność, komuś może światło dać.
Każdy z Was jest siewcą!
Dobrzy ludzie zewsząd dobre ziarno idą siać.
Rzucają je w ciemność,
Mając pewność, komuś może światło dać.
Każdy z Nas…

Szukamy siebie zawsze nie tam, gdzie trzeba:
Przeszłość, przyszłość.
A ucieka nam piękno… czego?
Teraz trzeba to zmienić, szybko.
Nie raz dajemy się dobijać opiniom,
Bierzemy je za rzeczywistość naszą.
Bo nie wiemy, że je można ominąć
I żyjemy tak we wszystko włażąc.
Samoocena upaprana od stóp do głów,
Stoi przywiązana do cudzych słów.
Ile może to trwać, po grób?
Ile lat snuć się można jak trup?
Każdy z nas jest własnym guru,
Sami przysparzamy sobie masę bólu.
Czas otworzyć tę bramę na środku muru
I obudzić to światło w duchu.
Bez miłości i szacunku do siebie
Zostaniemy ofiarami, które szykują pętle.
Na co? Na samych siebie,
Ale wierzę, że drzwi dobrych dni nigdy nie są zamknięte.
Dla korporacji zaślepionych zyskami
Jesteśmy statystykami, a traktujemy jak święte.
To co rzucają nam zamiast o siebie dbać
I nie łapać się na każdą przynętę.
Nie przyszedłem tu, by prawić morały,
Lecz podzielić się tym, co może, może coś zmienić.
Serce nie pozwala mi zostawić tego,
Co widziałem w setkach źrenic.
Już czas nauczyć się wypatrywać tęczy, gdy pada,
Zwłaszcza, kiedy pada w nas.
A gdy zmrok zapada, mrokowi nie dawać szans
I kierować się ku światłu gwiazd.

(Ref.)
Ja jestem siewcą!
Dobrzy ludzie ze mną dobre ziarno idą siać.
Rzucamy je w ciemność,
Mając pewność, komuś może światło dać.
Każdy z Was jest siewcą!
Dobrzy ludzie zewsząd dobre ziarno idą siać.
Rzucają je w ciemność,
Mając pewność, komuś może światło dać.
Każdy z Nas… „

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mgnienie oka

05 mar

Witam po długiej mojej tu nieobecności.

Czas płynie bardzo szybko. Widać to w malutkich, jak Nasza Iskierka dzieciach. Gdy widzę zdjęcia sprzed roku i Tę malutką Kruszynkę, która cała prawie mieściła mi się na przedramieniu i Tę teraz, wciąż malutką, ale tak dużo już większą. Do tego dokazującą i pasjonującą się cały dzień odkrywaniem świata, to widzę ten czas, jaki upłynął.

Dla nas ten rok był pełen kolejnych epok, bo tak bym to nazwał. Wszystko się zmieniło, my się zmieniliśmy, nasze mieszkanie się zmieniło i nasze priorytety się zmieniły. Z jednej strony najważniejsze Nowe Życie i troska o Nie, z drugiej wydarzenia, które nas zmieniły i nauczyły wiele. I które kosztowały nas mnóstwo emocji i nerwów. Przeżyliśmy 4 miesięczny remont mieszkania, który miał trwać miesiąc. Na 4 wykonawców w większym, lub mniejszym stopniu oszukało nas 3. Na szczęście Pan Bóg czuwał i przetrwaliśmy. Przetrwaliśmy też czas po remoncie, gdy musieliśmy doprowadzać mieszkanie do normalności.

I to już całkiem przestało być tylko mieszkanie. Z Iskierką i nami i przepełniającą każdą chwilę łączącą nas Miłość, to jest już w pełni Dom. Dom i Rodzina. Nasza Rodzina. I Sens każdej minuty.

Przez większość tego bloga opisywałem porażki, negatywne emocje, upadki. Pisałem raz o braku sensu, raz o sensie. Nie wierzyłem w swoją przyszłość, pisałem o wegetacji. I w swoim życiu teraz już dawno temu doszedłem do dna, którego bym nie życzył absolutnie nikomu. Wtedy poprosiłem Go o pomoc, Tego, którego zawsze miałem w sercu, nawet jeśli ja sam byłem bardzo daleko od wszystkiego, co z Nim związane. Napisałem: „HELP ME GOD”. Nie tylko pomógł, nie tylko mnie wyprowadził na powierzchnię. Postawił przedemną Kobietę o najlepszym Sercu, jakie poznałem w swoim życiu. Teraz jest moją Najlepszą Przyjaciółką, Żoną, Ukochaną, Mamusią Naszej Córeczki.

Moja historia to jednocześnie historia ciągłego nawracania się. Teraz często się mówi o tym: Świadectwo. Świadectwo, jak Bóg odmienia życie ludzkie, jak wie najlepiej, co dla nas będzie szczęściem. Wystarczy podać dłoń i uwierzyć.

I oczywiście to nie oznacza, że nie ma problemów, nie ma trosk, burz w życiu. To oznacza jedynie i aż, że jeśli się wierzy i ufa a także powierza swoje sprawy Bogu, to nawet najsłabszy człowiek jest w stanie przetrwać huragan w życiu. Czasami mówię, że Bóg działa, jak dobry GPS, prowadzący zawsze do Domu. Nie ważne, co robimy, gdzie utknęliśmy, w jakie bagno zabrnęliśmy, On podaje dobrą trasę, która z tego wyprowadzi. I nawet jeśli będąc na tej drodze zboczymy z niej, On ma już przygotowaną kolejną. Prowadzi przez życie i pozwala nawet przejechać przystanek Śmierć i trafić prosto do Niego. Od Żony nauczyłem się kiedyś powiedzenia. Bóg i my, to większość.

Mój problem czasami, to to, że ja bardziej wiem, niż wierzę. W moim życiu już zdarzały się i zdarzają takie małe cuda. Niewytłumaczalne inaczej, niż Jego ingerencją. I niczym innym. Ale cuda są niczym w porównaniu z Cudem Twojego Życia. I Cudem Życia każdego Człowieka. I absolutnie nic w moim i Twoim Życiu nie jest przypadkiem, zdarzeniem losowym, trafem, czy pechem. Skoro to czytasz, to choć na chwilę pomyśl o sobie, jako o Majstersztyku Pana Boga. Z tą myślą Cię Moja Czytelniczko lub Mój Czytelniku zostawiam. Spokojnej nocy, lub dobrego dnia.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię.” (Jr 1, 5)

29 mar

15 marca 2016 roku o godzinie 17.50 przyszła na świat Nasza Iskierka, ucieleśniony i przeżywany wciąż Cud Życia.

I zrobiliśmy się tak malutcy przy tej maleńkiej Kruszynie. Wszystko co się działo i dzieje zdumiewa, zachwyca, jest wielkie i daje mnóstwo radości. Tak jak to Dzieło Boże w postaci Naszej Kruszynki. Wierzymy zresztą, że dzieci są tylko powierzane Rodzicom w opiekę przez Pana Boga.

Te święta były inne, ta wiosna jest inna, już wszystko jest inne i my już jesteśmy inni. Żona już rozumie doskonale kobiety, dla których najważniejszym przeżyciem w życiu jest urodzenie dziecka. Bo absolutnie nic tego nie przebije. Bo powstanie człowieka i jego przyjście na świat jest Bożą sprawą i przejawem Jego doskonałości i mocy a nie sprawą ludzką. Człowiek może się tylko zadziwić i pokłonić.

A ja w te święta pierwszy raz zrozumiałem, co tak naprawdę zrobił Bóg dla nas wysyłając własne najukochańsze dziecko, swoją Kruszynę na ten piekielnie niegościnny świat wiedząc co się stanie i co zrobią ludzie. I wiem, że absolutnie żaden nie-rodzic nigdy tego nie zrozumie a raczej nie poczuje w sercu choćby w części.

Czytających proszę o kilka własnych słów w myślach do Pana Boga w naszej intencji.

Podsumowując tego bloga. Było wiele tu notek, wiele emocji, wiele cierpienia i przeżyć. Ale dla mnie osobiście ta notka jest najważniejsza. To ostateczne wynurzenie się z wody z mojej szachownicy, jeśli ktoś jeszcze o tym opowiadaniu pamięta.

Rozwiązaniem wszystkich bolączek z tych kiedyś notek jest prawdziwa, zwyczajno-nadzwyczajna Miłość. Miłość nie nastawiona na samego siebie, na własne ja, nie szukanie czyjejś miłości do siebie, tylko Miłość w 101% dająca z siebie, wybaczająca w momencie samej krzywdy, opiekuńcza, nie chowająca urazy, nieustająca, nastawiona na dobro drugiej Osoby. Mógłbym pisać i pisać. Ale ktoś już to napisał lepiej ode mnie, opisał dokładnie taką Miłość. Bo do takiej Miłości we własnym sercu nie da się dojść bez Boga. Często mówimy, jak Bóg na pierwszym miejscu, to wszystko na właściwym sercu.

Napisałem, że ktoś już napisał to stokroć lepiej niż ja. Pozostawiam Was z Hymnem o Miłości z Listów Apostolskich. Podpisuję się całą zawartością tego bloga i swoim życiem nad każdym słowem tego hymnu. To jedyna droga do prawdziwego szczęścia, innej nie ma.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.

Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.

Miłość nigdy nie ustaje,
nie jest jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.

Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.

Tak więc trwają wiara , nadzieja , miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest Miłość.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Narodziny

 

Boży Matrix

21 kwi

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. 

1Kor 13,12

Czyż ci nie rozkazałem: Bądź mężny i mocny? Nie bój się i nie lękaj, ponieważ z tobą jest Pan, Bóg twój, wszędzie, gdziekolwiek pójdziesz
Joz 1,9

Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz, bo Ja jestem z tobą i nikt nie targnie się na ciebie,
Dz 18,9-10

Umiłowany, nie naśladuj zła, lecz dobro!
Ten, kto czyni dobrze, jest z Boga;
ten zaś, kto czyni źle, Boga nie widział.
3J 1.11

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Minął kolejny rok.

19 wrz

Ponad rok od poprzedniego wpisu. Czas płynie tak szybko, umykają dni, miesiące, lata. Dziś korzystając z chwili czasu odzyskałem hasło do bloga i zaglądnąłem. Poza spamem czekał tylko jeden komentarz. Mam nadzieję, że z czasem te emocje miną. Zresztą mam nadzieję i wierzę, że zmiana na lepsze w czyimś sercu i duszy już zaszła. Zresztą cieszy mnie stan i sytuacja, która jest teraz. Początek drogi, przyjaźni. Enigmatycznie? Być może, ale to raczej komentarz niż wpis.

Jest piękna pogoda a ja siedzę w klimatyzowanym aucie przeglądając na tablecie Internet. Gdy zaczynałem tego bloga świat elektroniki, świat w ogóle wyglądał inaczej. Tak wiele się w nim zmieniło. W elektronice i w moim życiu. Nigdy nie przypuszczałem, że za 13 lat będę mieszkał w innym mieście, innym domu przy boku Osoby mi teraz bliższej niż nawet Rodzice. Inne problemy, inne radości, inne priorytety. Inaczej też wygląda moje budowanie relacji z innymi ludźmi. Inaczej dzień powszedni. Inaczej stosunek do wiary i Boga. Nawet nie wiem, kiedy niektóre zmiany zaszły. Jestem spokojniejszy, mniej emocjonalny, wyważony.

Niedawno miałem operację nosa. 2 godziny pod narkozą. Przygotowując się do niej… na nowo zobaczyłem i uwierzyłem w sens wiary. Jak nigdy wcześniej, czułem, że jestem przygotowany nawet na najgorsze. Inna sprawa, że moja wiara to pewność a nie domysł. Ja bardziej wiem, niż wierzę. Dzięki wielu sytuacjom, w których po poproszeniu otrzymywałem czasem wręcz natychmiastową pomoc, ja wiem. Może dlatego jest mi łatwo wierzyć. :)

Na tym zakończę na tę chwilę. Uśmiechu dla każdego czytającego. :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

PostPodPrzemyślenia

24 sie

Po lekturze mojego własnego bloga i zaglądnięciu do Wayback Machine dopadły mnie przemyślenia i wspomnienia.

Na swój sposób jest mi smutno. Jest mi dobrze w tym miejscu życia w jakim się znalazłem. Bez żadnego ale, choć wiele zmian powinno nastąpić.

Smutno mi z powodu, który nie potrafię nazwać. Może po prostu odczuwanie przemijania już tak się wyraża.

I nie chciałbym cofnąć czasu, najwyżej skrócić ten czas jaki musiałem przeżyć by być tu, w tej teraźniejszości i w tym życiu.

I to nie tak, że chciałbym wymazać siebie, czy innych takimi, jakimi byliśmy kiedyś, co czuliśmy, w co wierzyliśmy i co mówiliśmy. Ja już z tym czasem się pogodziłem i zatrzymałem dawno temu. Kilka spraw mi w tym pomogło. Dobrych i złych.

Chciałbym jednak a nie mogę, przeprosić wszystkich za negatywne emocje, jakich byłem źródłem. Byłem wtedy tak uczuciowy i tak emocjonalnie żywiołowy, że parzyłem osoby mi wtedy bliskie. Nie wszystkie, nie zawsze i nigdy z premedytacją.

Nieraz decyzje jakie podejmowałem, lub ich zaniechanie raniło, o czym nie dowiem się nigdy, albo dowiadywałem się po długim czasie.

Może smutne jest to, że podsumowując ten czas, szalka wagi wygina się za bardzo w ostatecznym rozrachunku w negatywne rejony.

A może to ta noc jest dziwna. Jestem daleko i od domu i od mojej Ani. Sam na sam z myślami i od kilku godzin powinienem spać, bo raniutko wstaję i czeka mnie prawie cały dzień w samochodzie.

Pozdrawiam a wszystkich, którym wyrządziłem krzywdę i wywołałem łzy po czasie przepraszam.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tak jakby wiosną…

17 kwi

Powoli nadchodzi kolejna wiosną. Ostatnio po wyjściu na balkon zdałem sobie sprawę, że drzewa zaczęły kwitnąć i już wypuściły listki. W tym całym „dzień-po-dniu” zabieganiu przestałem zauważać zmiany pór roku. Dni biegną jedne po drugich tak szybko, że brak chwili na zatrzymanie się, na zauroczenie chwilą obecną, tym co wokół. Lub choćby, by coś napisać. Od miesiąca odpisuję na wiadomość na nk. Ale albo odkładam, albo jestem zmęczony albo trzeba coś zrobić pilnego do pracy. Pisanie na bloga wygląda podobnie. Gdyby nie nowa komórka i to, że czekam na żonę pod Jej pracą pewnie znowu nic bym nie napisał. Pozdrawiam na koniec i do następnego.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mijający czas.

10 mar

Mam znajomego ze starych lat studenckich, nawet wcześniejszych studiów, niż te, które udało mi się skończyć. Gdy dzwonię do niego, to stwierdza, że jestem jak znak czasu, jak przypomnienie o tym, że czas mija. Dzwonię bowiem na tyle rzadko, ale i na tyle często, by nie zapomnieć. Czas wciąż mija. 

Bardzo długo nie pisałem nic na tym blogu. Minęły na tym blogu czasy notek codziennych, czy nawet cotygodniowych. Przyszły najwyraźniej czasy notek corocznych.
W moim życiu sporo się pozmieniało. Przed ślubem i przeprowadzką odszedłem z pracy, jeszcze wcześniej zmieniłem samochód. Później było huczne wesele. I to do niego liczyłem wcześniej dni. Przygotowania, terminy, planowanie, kamerzysta, fotograf. Ostatnie szczegóły i sama uroczystość, która minęła bardzo szybko. Najważniejsze, że wszystko się udało i obyło się bez żadnych wpadek. Wszyscy byli zadowoleni i pozytywnie ocenili wesele. 
Gdy czytam swoje własne notki przypominam sobie czasy, gdy nie wierzyłem w swoje wesele i ślub. Gdy uznawałem, że nic takiego nie może się już w moim życiu wydarzyć. Wycofałem się z własnego życia wtedy i żyłem w sieci a później nawet poza nią, ale bez wiary, że cokolwiek może na lepsze zmienić się w moim życiu.
Życie jednak zaskakuje, zmienia losy ludzi i ich przewidywania co do przyszłości. Moje życie idzie powoli do przodu, w innym mieście, u boku Kobiety, którą kocham. Myślę, że między nami najważniejsze jest miłość, zrozumienie i wzajemne wsparcie. 
Od ślubu minęło ponad pół roku. Kolejne dni biegną bardzo szybko, mijają miesiące. Za nami już pierwsza przeprawa przez trudny czas, gdy wspierałem żonę. Wciąż są problemy dnia codziennego, które razem pokonujemy. Od ponad pół roku szukam pracy i to też waży na codzienności. Ale idziemy wciąż Razem, przez dobre i złe chwile. 
Dziękuję każdej osobie, która mimo braku moich notek zaglądała na tego bloga. Jednej osobie próbowałem nawet odpisać w komentarzu. Niestety krnąbrność bloga mnie pokonała i nie udało mi się dodać wpisanego już komentarza. Pozostawiłem to w końcu bez komentarza i dlatego wspominam o tym tutaj. 
Być może Ty która/y czytasz tę notkę uznasz ją za banalną. Myślę, że tylko Ci, którzy śledzili moje wcześniejsze notki zrozumieją jej wydźwięk i znaczenie. Tylko, inna sprawa, kto z nich jeszcze tu zagląda. Wszystkich czytających zapraszam do archiwum. Do notek, opowiadań, historyjek, wierszy i tekstów piosenek gdzieś tam zapodzianych w nim.
 
Komentarze (28)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rocznica okrągłego spotkania.

25 lis

W potoku chwil mijają kolejne dni
już tylko wspomnienia otaczają je
pierwsze słowa, pierwszy dotyk, pierwsze dni
tańcząc wokół siebie trwamy wciąż
pamięć w dwójnasób dzielona miedzy nami
przypomina cały ten słodko-gorzki czas
najwięcej dobrych dni i tych kilka gorszych
wszystko to daje wciąż nowy sens
najważniejszych z rzeczy łączących dwoje
co zaczynają i kończą dzień przy sobie
i to już nie wirtualny sen, lecz jawa
i życie prawdziwe, pełne swoją zawartością
pełne marzeń i celów, lecz i odrobiny obaw
idąc przez życie razem inaczej wartościujemy
inaczej wnioskujemy, inaczej odczuwamy
wytrwałością przy sobie dogoniliśmy
kolejny już rok, który minął nas szybko
wkroczyliśmy w kolejny, jak kolejny etap
za rok mamy być jeszcze bliżej siebie
mamy już wciąż współdzielić te same dni
i budować jak dotąd naszą przyszłość
składać z cegiełek kolejne cele
tworząc pieśń naszego wspólnego życia
po wieczność i jeden dzień dłużej
a później obyśmy spotkali się
po drugiej stronie tęczy
i oby odebrał nas tam sam Bóg

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przytulenie…

03 sie

Ach chodź tu do mnie

przytul się jak najmocniej

wtul się calutka

zamknij oczęta piękne swe

a ja utulę najmocniej Cię

odgoń złe myśli gdzieś

przegoń obawy i strach

i mocno przytul się

niech świat wiruje

choć przez tę chwilę

bez Nas samych

utulonych

wtulonych

przytulonych

a potem uśmiechnij się

tak pięknie i szczerze

jak tylko Ty potrafisz

a później

znowu przytulimy się

 
Komentarze (18)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS